Święto Pułkowe było jedną z najważniejszych uroczystości w kawalerii II RP. O ile trzy pozostałe daty – rocznica odzyskania niepodległości, rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja i dzień imienin Marszałka – miały swoje stałe miejsca w kalendarzu, to dzień Święta Pułkowego był inny dla każdego z czterdziestu pułków ułanów Rzeczpospolitej. Datę najczęściej ustalano na podstawie tradycji bojowych: zazwyczaj był to dzień bitwy, w której dany pułk odniósł zwycięstwo. Jeśli trudno było znaleźć taką szarżę w ostatniej wojnie, nawiązywano do historii. Pułki II RP wywodziły swój rodowód od historycznych formacji wojska polskiego, zwykle z czasów napoleońskich – i stoczone wówczas bitwy mogły również stanowić tradycję pułkową, którą upamiętniano datą Święta.
Święto Pułkowe obchodzono bardzo uroczyście. Prócz honorowania tradycji i budowania tożsamości danego pułku, miało ono ważne znaczenie edukacyjne i wychowawcze – nie tylko dla szeregowych ułanów, ale i dla cywilów, którzy stanowili publiczność obchodów, pełną podziwu i entuzjazmu. W obchodach bowiem brały udział, jak wówczas pisano, „liczne rzesze społeczeństwa”.

Ramowy porządek uroczystości był taki sam dla wszystkich pułków, lecz ostateczny kształt obchodów zależał od inwencji dowódcy i jego oficerów.
7 Pułk ułanów obchodził swoje Święto w Mińsku Mazowieckim, gdzie stacjonował od 21 czerwca 2021 aż do wybuchu II wojny. Datę Święta Pułkowego wybrano na pamiątkę dekoracji sztandaru orderem Virtuti Militari: 23 marca 1921 w Kraśniku koło Lublina dowódca pułku mjr Piasecki, klęcząc na jedno kolano, przyjął z rąk Marszałka Piłsudskiego to najważniejsze polskie odznaczenie „za zasługi w bojach” – w imieniu wszystkich swoich żołnierzy, na sztandar.

Obchody Święta Pułkowego zazwyczaj trwały dwa dni. Wyjątkowo, jeśli 23 marca wypadał w poniedziałek – uroczystość wydłużano o jeden dzień. W przeddzień Święta zwyczajowo odprawiano mszę żałobną za poległych – a tej, jak chce tradycja, nigdy nie celebruje się w niedzielę.
Gdy świętował Pułk – świętował cały Mińsk, z władzami miasta na czele. Obecne bywały delegacje władz państwowych i wojskowych, młodzież szkolna i przedstawiciele Kościoła.

Koszary tonęły w powodzi bieli i czerwieni flag państwowych, bieli i amarantu proporców pułkowych oraz zieleni jedliny i świerków. Sztandar w asyście honorowej warty na stoisku w kancelarii pułkowej (…) – czytamy w Księdze Dziejów 7 Pułku Ułanów Lubelskich, wydanej w Londynie pod redakcją Józefa Smoleńskiego i Mariana Żebrowskiego.
Wigilia Święta – 22 marca – była dniem poświęconym historii 7. Pułku i jego wojennych przewag.Ten dzień był pełen powagi i nastroju o charakterze raczej rodzinno-pułkowym. Wśród licznie przybyłych gości nie brakowało nigdy starych żołnierzy, rezerwistów i byłych dowódców pułku, którzy stanowili żywą więź z tradycją. Obchody rozpoczynano o 10 rano uroczystą Mszą świętą, odprawianą za poległych ułanów. Pułk maszerował w szyku pieszym do kościoła parafialnego, a przed pułkiem kroczył szwadron cywilów i byłych żołnierzy pułku, którzy dziś służyli już w innych oddziałach. Po mszy św., wracając do koszar, pułk defilował przez Dowódcą i gośćmi.


O godzinie 14-tej w świetlicy zbierało się Koło Żołnierzy, by wysłuchać sprawozdania za rok miniony i uchwalić zadania dla nowego zarządu na rok następny. Spotkania z byłymi żołnierzami trwały aż do wieczora; przypominano tradycję historyczną, wspominano ważne dla pułku bitwy. W dowództwie pułku o 17-tej rozpoczynały się obrady kapituły odznaki pamiątkowej; kandydatów do odznaczenia proponował dowódca pułku albo sami członkowie kapituły.
O godzinie 20-tej, gdy było już ciemno, pułk, uszykowany szwadronami w czworobok, zbierał się na placu apelowym.

Ogromny stos („na stos rzuciliśmy swój życia los, na stos, na stos! – śpiewali Legioniści) ułożony na środku placu, czekał na zapalenie. Poczet sztandarowy na honorowym miejscu, sztandar ozdobiony czarną, żałobną szarfą. Pluton trębaczy wokół. Gdy zapłonął stos, w podniosłej scenerii rozpoczynał się apel poległych. Dowódca, po odebraniu raportu, otoczony świtą oficerów i ułanów z pochodniami, szedł od szwadronu do szwadronu. Przed frontem każdego z nich wywoływał nazwiska poległych. „Poległ na polu chwały”! – za każdym razem odpowiadał szwadron. Po odczytaniu całej listy poległych szwadron oddawał trzykrotnie salwę honorową – relacjonują Smoleński i Żebrowski – szwadron karabinów maszynowych kilka serii z czterech c.k.m.-ów a drużyna dowódcy i pluton łączności powodowały wybuchy kilkunastu granatów ręcznych na pamiątkę „wybuchowców” – byłego szwadronu technicznego.
Na koniec padał rozkaz Dowódcy: „Baczność!” i wszyscy żołnierze, w postawie zasadniczej i z twarzami zwróconymi na wschód, minutą ciszy oddawali honory poległym. Zaczynał grać werbel: szwadrony maszerowały do koszar, sztandar wracał do sali honorowej. Pierwszy dzień Święta Pułkowego był zakończony.

Dzień następny – 23 marca – był właściwym świętem. W tym dniu zwykle przyjeżdżał z wizytą ważny zwierzchnik – dowódca brygady lub dywizji – oraz inni zaproszeni goście, tak cywilni, jak i wojskowi, 23 marca 1924 Pułk gościł samego Komendanta.
W roku 1938 bohaterem i honorowym gościem obchodów był gen. Kazimierz Sosnkowski, którego szefostwo – mimo iż nieoficjalnie funkcjonowało od roku 1920 – zostało zatwierdzone przez Ministerstwo Spraw Wojskowych w listopadzie poprzedniego roku. Od tej chwili pełna nazwa pułku mogła już brzmieć „7 Pułk Ulanów im. Generała Kazimierza Sosnkowskiego”a cyfrę „7” na naramiennikach mundurów zastąpiono monogramem „K.S.” Program obchodów tego roku był wyjątkowo bogaty.

Obchody rozpoczynały się zawsze mszą polową, w której – prócz delegacji władz , szkół i zaproszonych gości – uczestniczyli wszyscy oficerowie, podoficerowie i żołnierze. Potem rewia w szyku konnym lub pieszym, defilada i dekoracja odznakami pamiątkowymi pułku – a po niej oficerowie podejmowali swoich gości uroczystym obiadem w kasynie.

Po obiedzie był czas na konkursy hippiczne – pułkowe zawody sportowe, najpierw oficerów, potem podoficerów i żołnierzy: popisy sprawności kawaleryjskiej – skoki przez przeszkody, władanie białą bronią, woltyżerka . Dzień kończył się bankietem w kasynie oficerskim i balem dla oficerów i ich gości; podoficerowie bawili się osobno, w kasynie podoficerskim.

Zwyczajowo w dniu Święta Pułku, które przypadało w Wielkim Poście, pułk otrzymywał specjalną dyspensę kościelną na zabawy taneczne. Przykazanie „zabaw hucznych nie urządzać” w ten jeden dzień nie obowiązywało ułanów. Tu warto dodać, że te huczne obchody, które musiały kosztować niemało, nigdy nie obciążały kasy państwowej. Finansowane były ze składek, które przez cały rok potrącano z oficerskich poborów. Mimo, iż zwyczajowo utyskiwano na wysokie koszty, święto pułkowe miało niebagatelne znaczenie: wśród żołnierzy wyrabiało poczucie dumy z formacji, w której służyli, wśród oficerów pułku – byłych i obecnych – umacniało więzi koleżeńskie i dawało poczucie jedności w służbie. Kadrze oficerskiej pozwalało nawiązywać kontakty z lokalną elitą towarzyską i władzami, a wśród okolicznej ludności budowało autorytet wojska, powołanego do obrony niedawno odzyskanej ojczyzny.
Pamiątkowy adres z okazji Święta Pułkowego w roku 1924 ofiarowany dowódcy Pułku, majorowi Zygmuntowi Piaseckiemu, nieobecnemu na uroczystości z powodów zdrowotnych.



